Porady Stylistki - Moda, Stylizacja, Kreacja Wizerunku

Wpisy

  • środa, 13 listopada 2013
    • Jak to jest z tymi torebkami

      Nie będę ukrywać, że mam do torebek stosunek niekoniecznie zdrowy. Ci którzy mnie znają, wiedzą , że moja kolekcja ma u mnie specjalne miejsce nie tylko w szafie. Dbam o nie, nie pożyczam, zawsze odkładam we właściwy sposób. Dzięki temu też prędzej znajdziecie u mnie torebkę out of fashion, niż zniszczoną, przetartą lub pogniecioną. 

      Ale to tylko tytułem wstępu bo nie zamierzam zanudzać nikogo historiami moich torebek. Jako że żyję z udzielania porad (nie tylko w zakresie stylu, ale o tym w następnym wpisie), postanowiłam podzielić się z wami kilkoma spostrzeżeniami i może w ten sposób ustrzec was przed popełnianiem popularnych błędów. 


      od lewej: Bottega Veneta, Olympia Le-Tan, Givenchy, fot. net-a-porter.com

      RADA 1.
      Nie ma torebki uniwersalnej. No po prostu się nie da, nawet jeśli prowadzisz bardzo monotonny styl życia lub twój program dzienny ogranicza się do biegania między biurem, przedszkolem i domem. Uniwersalności w kwestii torebek, podobnie zresztą jak i butów jeszcze nikt nie odkrył, więc w szafie powinny znaleźć się przynajmniej: dzienna letnia, dzienna zimowa, jedna mała do sukienek, jedna wieczorowa, oraz jedna sportowa/weekendowa. To takie minimum minimum.

      RADA 2. 
      Nie zmuszaj się do kupienia torebki do której nie jesteś przekonana. Ja muszę poczuć "to coś" co mi mówi, że mnie i torebce będzie się razem dobrze współpracować. Dlatego szukanie torebek zajmuje mi sporo czasu, ale też potem z chęcią je noszę, więc nigdy nie powiedziałam, że wydałam pieniądze niepotrzebnie. 

      RADA 3. 
      Coś na wieczór - poszperaj w starociach. To właśnie w starych kolekcjach można znaleźć prawdziwe perełki. Masz też większe prawdopodobieństwo na znalezienie zadbanej, w dobrym stanie torebki wieczorowej niż dziennej, bo w przeciwieństwie do tych drugich nie są zazwyczaj aż tak eksploatowane. Zacznij od szaf mamy, cioci lub babci. Wiele moich skarbów znalazłam na babcinym strychu i dziś jej torebki sprzed 50 lat robią furorę na imprezach. 


      RADA 4. 
      Pamiętaj o kolorach. To nie prawda, że najbezpieczniej kupować torebki czarne lub w odcieniu nude. Torebka to taki szczęśliwy dodatek przy którego wyborze nie musisz kierować się choćby swoim typem kolorystycznym. I tak nie nosisz jej przy twarzy więc zaszalej. Nawet jeśli na co dzień musisz wybierać stonowane kolory bo na przykład wymaga tego praca, pozwól sobie na ekscentryczny kolor na wieczór lub weekend. 


      RADA 5. 
      Dbaj o nie jak na to zasługują. Odkładaj zawsze na miejsce, nie wrzucaj bezładnie do szafy, używaj wypełnienia by nie straciły swojej formy i przechowuj w odpowiednich woreczkach. Wypakuj co kilka dni rzeczy z dziennej torebki by materiał mógł odpocząć. Unikniesz też wtedy nieestetycznych odkształceń. 

      A tu kilka dodatkowych informacji (źródło: pinteres.com)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      środa, 13 listopada 2013 22:45
  • wtorek, 22 października 2013
  • poniedziałek, 12 sierpnia 2013
    • Naturalnie czyli jak?

      "Naturalny wygląd jest teraz bardzo na czasie" - usłyszałam to zdanie całkiem niedawno i wprawiło mnie ono delikatnie mówiąc w konsternację. Niestety po całym dniu zakupów z klientką nie miałam energii na podejmowanie dyskusji, czego bardzo żałuję. Bo to naprawdę bardzo ciekawe, jak ludzie rozumieją naturalność, jak zmieniało się to przez te wszystkie lata, od czasu kiedy w ogóle moda, styl, wygląd przestały być jedynie tłem dla całej reszty i wysunęły się na plan pierwszy. 

      Wbrew pozorom o naturalności wcale nie rozmawia się łatwo. Zwłaszcza z kobietami. Podświadomie boją się chyba odkryć coś przed światem, powiedzieć o jedno słowo za dużo przez co wszystcy dowiedzą się o ich grzeszkach i niedoskonałościach. A przecież nikt doskonały nie jest i to jest właśnie najfajniejsze. Z kobietami z racji na pracę rozmawiam bardzo dużo i choć nie zdaża mi się podejmować takich tematów wprost, często podczas tych rozmów dowiaduję się czym dla Polek jest naturalny wygląd. Zauważyłam, że wiele kobiet zapomniało jak piękna może być naturalność. Niektóre wstają 2 godziny przed partnerem żeby zrobić pełny makijaż, ale w tej samej grupie znalazłyby się kobiety, które za naturalny wygląd uważają, bezksztłtny kucyk z przedwczorajszych włosów, zmęczoną skórę twarzy i rozciągniety dres. Ja doskonale wiem, czym jest dla mnie naturalność i nie ma ona wiele wspólnego z doskonałością. Kobieta naturalna to ta, która dba o siebie na codzień i od wielkiego dzwonu nie musi zakładać specjalnej maski (czy to stworzonej z przestylizowanego ubrania czy z nadmiaru makijażu). Kobieta naturalna to ta, która sie chowa się za sztucznymi produktami, tylko wykorzystuje je do subtelnego podkreślenia swoich atutów. Kobieta naturalna, to również ta, która pięknie i kobieco czuje się nie tylko w szpilkach i koronkowej sukience ale także w domowwj koszulce i sportowych spodniach. Ja sama lubię siebie saute. Nie mam najmniejszego problemu z publicznym pokazaniem tego, że moja skóra nie wygląda jak z reklamy "Vichy, po kuracji". Nie oznacza to jednak, że pozostawiam wszystko naturze i uważam, że już nic nie muszę robić. Dbam o siebie, stale i konsekwentnie. Piję dużo wody, żeby skóra była zawsze nawilżona, stosuję balsamy lub mleczka po każdej kąpieli bo wiem, że użycie go raz przed wielkim eventem nie ma najmniejszego sensu i przesuszona skóra po kilku godzinach znów straci elastyczność. Ostrożnie dobieram kosmetyki pielęgnacyjne, nie obciążam skóry niepotrzebnymi kremami. Moja kosmetyczka "do twarzy" to właściwie tylko płyn micelarny i nawilżający krem. Jeśli makijaż, zawsze stosowny do okazji. Na przyjęcie owszem, coś mocniejszego, na spotkanie ze znajomymi, puder i mascara ale już na plaży oszczędzam sobie kłopotu bo i tak za chwile nic nie zostanie z nałożonej warstwy.Jeśli farba to moja, właściwa do mojej urody, dobrana przez specjalistę. Nie poddaję się chwilowym przypływom dobrego humoru, modzie czy innym stanom, przez które po ulicach chodzą kobiety z warkoczykami a'la zbuntowana Aguilera, różwymi włosami w stylu konika pony albo zieolonymi pasemkami. Wiele lat doświadczenia nauczyło mnie, że w czymś takim po prostu nie można dobrze wyglądać jeśli ma się powyżej 17 lat. 

      www.dumbpics.net


      Jednak do tego wpisu zainspirowało mnie pewne włoskie spostrzeżenie. Otóż ku mojemu przerażaniu odkryłam, że młode, piękne, wykształcone, nowoczesne, modnie ubrane Włoszki mają poważny problem z depilacją. A właściwie nie mają problemu bo też nie mają z nią zbyt dużej styczności. Na zarośnięte nogi i pachy trafiłam nieraz i nie dwa. Bikinibusz to również normalny widok na włoskich plażach. W pierwszej chwili pomyślałam: jak można tak o siebie nie dbać. Ale potem przyszła refleksja, że może to one są wyzwolonymi pewnymi siebie kobietami, które owszem, dbają o siebie, ale tak jak chcą. Wolą piękne sukienki, drogie perfumy, perfekcyjny makijaż i precyzyjne fryzury na głowie a idealnie gładkie nogi nie są im po prostu do szczęścia potrzebne. 

      No to jak dziewczyny z tą naturalnością? Gdzie jest dla was granica między naturalnością a zaniedbaniem? 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Naturalnie czyli jak?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 sierpnia 2013 16:21
  • czwartek, 08 sierpnia 2013
    • Niespodzianka dla ochłody :)

       

      Myślicie że nie macie ciuchów odpowiednich na upały?

      Czy jak zwykle nie macie co na siebie włożyć? A może za bardzo poszaleliście na wyprzedażach a teraz te ciuchy do niczego Waszym zdaniem nie pasują?

      No to mam na to lekarstwo: przegląd szafy w promocyjnej cenie. Jeśli kupicie bon na przegląd do 20 sierpnia nie dość że zapłacicie za niego tylko 300 zł zamiast 400 to dodatkowo możecie zrealizować go w dowolnym terminie. A że na zewnątrz temperatura iście pustynna macie również możliwość ze skorzystania z godzin późno wieczornych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 sierpnia 2013 11:57
  • środa, 07 sierpnia 2013
    • Z Mediolanu

      Moje wakacje skończyły się dokładnie tydzień temu, ale ja dopiero teraz mam moment na wrzucenie fot z wyjazdu. Wiecie jak to jest: kiedy jesteś na miejscu jest spokojnie, wystarczy że wyjedziesz się zrelaksować, nagle każdy ma do Ciebie tysiąc ekstrapilnych spraw niecierpiących zwłoki. Włoskie wakacje, jakżeby inaczej, były włosko cudowne, nie licząc kilku wpadek na lotnisku i jednej wpadki z drugim samochodem (no wiedziałam, żeby nie ufać włoskim kierowcom). Ale do rzeczy...oczywiście nie zamierzam opowiadać o całych wakacjach bo w końcu wakacje są po to żeby nie mieszać ich z pracą. No, ale będąc w Mediolanie nie mogłam nie myśleć o zakupach. Także dziś podrzucam wam kilka zdjęć, które udało mi się zrobić buszując wśród Mediolańskich uliczek. Ogólnie miasto mnie nie powaliło, ładne ale jakieś bez klimatu. Za to sklepy... ahhh, na pewno wrócę na kolejny shopping. 

      Enjoy.

      Pierwszy spotkany outlet. Zawiodłam się bardzo.


      Pierwszy outlet na jaki trafiłam bardzo mnie zawiódł. Nie dość, że ubrania nieciekawe, zniszczone to nawet żadnej fajnej marki. Jego plus to lokalizacja, prawie przt samym Piazza del Duomo. 

       


      Tego miejsca chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Galeria Vittorio Emanuele to najbardziej, po Duomo, znany budynek w Mediolanie. Ale jeśli tylko spędzisz więcej czasu we Włoszech zobaczysz, że taki wygląd galerii handlowych to u nich norma. Znajdziesz je w każdym większym mieście. 

       


      Zaliczyliśmy też wizytę w Museo del Novecento Comune di Milano. Współczesna interpretacja koszuli. 



      Taką szafę chce w nowym domu.

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       




       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Z Mediolanu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      środa, 07 sierpnia 2013 20:47
  • niedziela, 14 lipca 2013
    • Jak chodzić w szpilkach

      Topic wbrew pozorom wcale nie jest wyczerpany bo dziewczyny, którym chodzenie na szpilkach wychodzi naprawdę dobrze mogę policzyć na palcach rąk. Jest to w zasadzie całkiem logiczne bo ludzka sylwetka zupełnie nie jest przystosowana do unoszenia pięt na wysokość 12 cm nad ziemię. Jednak zupełnie płaskie buty też nie są zbyt zdrowe. Tak naprawdę wszyscy, kobiety i mężczyźni, dla zdrowia swoich kręgosłópów powinni chodzić na 3 - 5 cm obcasach. Wtedy nasza sylwetka zachowuje odpowiedni kształt a plecy nie są za bardzo obciążane. No ale ja tu przecież nie o zdrowym kręgosłupie mam pisać. 

      high heels, szpilki, obcasy, kobieta, poradnik
      Trochę historii

      Pamiętam jak w ósmej klasie podstawówki (właśnie przyznałam się do swojego wieku) na jedną z wiosennych wycieczek do kina koleżanka z klasy założyła 10 cm obcasy, tzw słupki. Były ochydne, plastikiem śmierdziały na kilometr, palce wystawały a pięta latała na wszystkie strony. Ledwo dotarła do grupki stojącej na przystanku a potem jakież było jej przerażenie gdy okazało się, że zamiast metrem, do kina idziemy na piechotę. Całą drogę wspierała się na koleżankach a gdy tylko weszliśmy na sale, dokuśtykała do miejsca i zdjęła przyczynę swych tortur. To wszystko nic, bo cała reszta dwudziestu czterech dziewczyn (tak jestem z wyżu demograficznego, kiedy klasy miały po 35. uczniów) zazdrościła jej tych maszkar niemiłosiernie. Dziś wspiminam to z rozbawieniem, podobnie jak to, że sama złamałam mamie niejeden obcas podczas paradowania w szpilakch po wypastowanej podłodze. 


      Trochę przemyśleń 

      Właściwie to wielkich przemyśleń na temat szpilek nie mam, są piękne i... piękne i to powinno wszystkim wystarczyć. No my kobiety po prostu tak mamy, że czasem lubimy się nad sobą poznęcać i wmawiać sobie i innym, że to dla dobra wyższego (dosłownie). A to bo jestem za niska, a to zbyt krępa, albo nogi nie takie, albo szef wymaga... . A prawda jest taka, że to mężczyźni jako pierwsi założyli obcasy. Nosili je królowie, oczywiście po to by górować nad otoczeniem. Feministkom z pewnością spodoba się teoria mówiąca, że szpilki dla kobiet również miały na celu podkreślenie ich wyższości w społeczeństwie (ale kto za feministkami nadąży, pewnie i ta wersja je wkurzy). Jednak spójrzmy prawdzie w oczy, szpilki dla kobiet zostały stworzone po to żeby uwodzić, nie, nie tylko mężczyzn, całe otoczenie. No bo która kobieta nie odwróci się za drugą kobietą w efektownej szpilce? Tak myślałam :) Problem w tym, że w większości sytuacji zwracamy uwagę na nieporadnie poruszające się dziewczyny, które myślą, że chodzenie w szpilakch to nic trudnego i każdy potrafi. Otóż NIE!

      high heels, obcasy, szpilki, kobieta, poradnik

      Trochę porad

      1. Szpilka (mówimy tu o obcasie od 8 cm w górę) poważnie zaburza równowagę naszej sylwetki, dlatego by poruszać się w niej pewnie, trzeba nieco zmodyfikować ustawienie. Oczywiście wiele zależy od samego buta (patrz pkt. 3), ale ogólna zasada jest taka by ciało nie przechylało się za bardzo ani na palce ani na piętę. Powinno być w równowadze. Dzięki temu unikniesz również odparzeń na palcach i obolałych pięt. 

      2. Wysoki obcas sprawia, że kobieca sylwetka prezentuje się bardziej kusząco, ale nie oszukujmy się, samo nic się nie zrobi, musimy jej trochę pomóc. Wypchnięcie pośladków nieco(!) do tyłu, zdecydowanie ułatwia chodzenie, ale nie możesz o tym zapominać. Nie ma nic gorszego niż kobieta w szpilkach, która próbuje udawać, że ma na sobie normalne buty. 

      3. Nie oszczędzaj na szpilkach, nawet jeśli nie chodzisz w nich często. Nie chcesz chyba się do nich zrazić a kupione za grosze plastikowe buty z krzywym obcasem (już się z takimi spotkałam w pewnej dużej sieciówce dla młodych dziewczyn), mogą odstarszyć od chodzenia na obcasie na dłuuugi czas. 

      4. Nie kołysz biodrami, szpilki i tak wymuszą ten delikatny ruch a dodatkowe podkreślanie tego wygląda po prostu komicznie. 

      5. Nie oszukuj się, że wytrzymasz na 10 cm cały dzień, zwłaszcza jeśli potem biegniesz w nich na imprezę. Szpilki zdrowe nie są i nigdy nie będą. Dlatego jeśli chcesz wieczorem wyglądać dobrze, wcześniej zrób sobie przynajmniej kilkugodzinny odpoczynek. 

      6. Dbaj o nie. Wycieraj, pielęgnuj, zmieniaj fleki, naprawiaj drobne uszczerbki. Wtedy odwdzięczą ci się komfortem chodzenia i grzesznym wyglądem nóg. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jak chodzić w szpilkach”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lipca 2013 14:32
  • czwartek, 04 lipca 2013
    • Do zdjęcia, gotowe, start...

      Taaaak, wakacyjne zdjęcia to jest to! Trzeba przecież czymś pochwalić się na fejsie czy instagramie. Robimy zdjęcia na potęgę i nawet jeśli zdarza ci się marudzić, mówić że pozować nie znosisz i unikasz obiektywu jak ognia czasem po prostu trzeba. Lepiej być przygotowanym. Pamiętaj, że nie ma czegoś takiego jak "dobra fotka z zaskoczenia", bowiem zasada naczelna brzmi: gdy widzisz aparat w promieniu 50m, zachowaj czujność. Chodzą plotki że księżna Kate nie zaliczyła do tej pory żadnej zdjęciowej wpadki. Częściowo zapewne dlatego, że każde jej zdjęcie przechodzi przez Pałacową Cenzurę, ale nie bez znaczenia jest też fakt, że Kate po prostu nie miewa "gorszych dni" gdy opuszcza dom. Jej asystenkta zdradziła kiedyś, że spsobem księżnej na perfekcyjne zdjęcia jest szeroki, promienny uśmiech ćwiczony wcześniej przed lustrem. Żadnych eksperymentów, dziubków i słodkich minek. Czysty, nieskalany kombinowaniem uśmiech zawsze gwarantuje dobre ujęcie.


      Ok, ale powiedzmy sobie szczerze, żadne z nas księżne, nikt nie cenzuruje naszych zdjęć przed publikacją, często też nie masz zielonego pojęcia, że ktoś właśnie cyknął ci fotkę. Jest na to kilka trików, które mogą okazać się pomocne w każdej sytuacji, od słonecznej plaży, przez grill party po weselne zabawy.


      1. Jeśli sesja odbywa się na plaży, kiedy opalasz się na ręczniku, staraj się delikatnie uginać nogi w kolanach. Chyba tylko Gisele wygląda dobrze z wyciągniętymi nogami a i tak przechodzi potem obróbkę grafika. 

      2. Plaża to nie miejsce na make up. Owszem, jeśli bardzo tego potrzebujesz delikatny bronzer, naturalna pomadka lub lekki puder są ok, ale pamiętaj, że intensywne słońca, woda a nawet krem do opalania, który przypadkowo dostanie się do oczu, to masakra dla eyelinera lub mascary. Lepiej na zdjęciu prezentować nieco bardziej blade oczy niż czarną podkowę dookoła. 

      3. Grill to prawdziwa zmora. Nie ma nic gorszego niż zdjęcie zrobione w momencie gdy pałaszujesz przepyszną karkówkę lub grilowaną cukinię. Ratuj się kto może. Warto wtedy zachować odpowiednią postawę. Mimo wszystko siedź prosto, deliketnie bokiem. Gdy tylko zobaczy zbliżający się obiektyw podnieś nieco głowę i delikatnie się uśmiechnij (nie za bardzo, by resztki mięsa nie przyćmiły efektu).

      4. Uśmiech uśmiechem, ale bez przesady. To rada ogólna. Pokazywanie całego uzębienia zostaw na wizytę u dentysty. Ma być szczery i szeroki, ale tylko na tyle by oczy nadal pozostały otwarte. Możesz już zacząć ćwiczyć przed lustrem. 

      5. Zdejmij okulary, zazwyczaj fatalnie wychodzą na zdjęciach. Wiadomo jednak, że latem często masz je przy sobie, jednak w momencie ujęcia wykorzystaj je jako opaskę na włosy (dodatkowy plus, bo niesforne kosmyki zakrywające twarz, czasem mogą popsuć świetne zdjęcie).

      6. Weselny klimat rozluźnia, ale przynajmniej do północy (zazwyczaj fotograf pracuje do tej godziny) pozostań w dobrej kondycji. Gdy przyjdzie Ci pozować do zdjęcia a masz króką sukienkę pamiętaj o nogach, nie wypinaj przesadnie jednego biodra, możesz dodać sobie kilka kilogramów. 

      7. Pozostając w klimacie wesela i nóg. Gdy pozujesz do zdjęcia staraj się pamiętać o ustawieniu stóp: kieruj palce zawsze delikatnie na zewnątrz, łydka wyda się wtedy smuklejsza. 

      8. Pozycja boczna to kolejna sposób na wyszczuplenie sylwetki. Najlepiej sprawdza się, gdy pozujesz grupie. Odwróć się deliketnie bokiem do obiektywu i skieruj ku niemu jedynie tułów. Ramiona skieru delikatnie do tyłu i w dół. Zyska na tym cała sylwetka. 

      9. Nie garb się! Opadajace ramiona prezentują się strasznie i sprawiają, że wyglądasz na zmęczoną i zniechęconą. 

      10. Badź naturalna. O ile nie jesteś profesjonalną modelką staraj się by pozy które przybierasz były jak najbardziej naturalne. Sama z pewnością nie raz widziałaś jak komicznie wyglądają dziewczyny, które prężą się i wyginają na plaży jak Irina Shayk, owszem, wygląda to ciekawie na bilbordzie, ale w domowym albumie wywołuje jedynie rozbawienie. 



      Warto pamiętać przynajmniej o części z tych porad, może uchronisz się dzięki temu przed fotograficzną wpadką. W końcu zdjęcia to najlepsze pamiątki i każdy chce móc potem oglądać je z przyjemnością. A teraz powiedz: cheeeeese :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Do zdjęcia, gotowe, start...”
      Tagi:
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lipca 2013 18:05
  • wtorek, 25 czerwca 2013
    • O co chodzi z tym "własnym stylem" ?


      Przede wszystkim nie zamierzam nikogo pouczać bo styl, w każdej dziedzinie, również w modzie to sprawa indywidualna. Problem jednak polega na tym, że nie wszystkie kobiety potrafią go odkryć. Inne, nawet jeśli próbują, gubią się w swojej niepewności i natłoku informacji. Większość z nich przegrywa w przedbiegach bo:- nie sugerują się swoim własnym przeczuciem tylko przeczuciem Anny Wintour.- mylą stwierdzenia "oh jakie to piękne", "no identyczne widziałam w MadManie" i "będzie mi się w tym wygodnie biegać po zakupy i do przedszkola" ze zdaniem "fajne, wiem, że będę się w tym czuła dobrze i pewnie"- ogólnie za dużo myślą...
      a własny styl to nic innego jak podąrzanie za tym co dyktuje twoje wnętrze, co sprawia, że zyskujesz we własnych oczach, a przez to również lepiej postrzegają cię  inni. Nie ma tu czego szukać, kombinować. Kreować można wizerunek, ale styl po prostu się ma, wystarczy go odnaleźć. Styl nie ma też wiele wspólnego z preferowanym przez wiele kobiet lookiem "jestem mamą, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż ciuchy". Potwórzę to jasno i wyraźnie: fakt, że w trampkach i źle leżących dżinsach czujesz się bezpiecznie przy swoim plującym papką dziecku nie oznacza, że taki jest twój styl. Wcale nie potrzebujesz wielu godzin na rozmyślanie. Kobieca intuicja nie zawodzi, także w kwestii ubrań, trzeba jednak wiedzieć którego głosu słuchać. I właśnie dziś natchnęło mnie na kilka porad, a właściwie pytań, które same sobie powinniście zadać. Na spokojnie. Nie pięć minut przed deadlinem zakupu sukienki na kolejne w tym sezonie wesele, nie między jednym a drugim spotkaniem z klientem, ani tym bardziej nie pod wpływem koleżanki, mamy, teściowej, siostry, partnerki, partnera...
      Żeby zacząć odkrywać swój styl na początek musisz wiedzieć: 

      1) Ile osób ma wpływ na podejmowane przez ciebie decyzje zakupu ubrań?

      2) Czy kiedykolwiek miałaś wątpliwość czy kupić "doradzone" ubranie?

      3) Jak często podczas zakupów zadajesz sobie pytanie: "Czy na pewno będę to nosić"?

      4) Czy widzisz różnicę między: "to jest ładne" a "to będzie ładne na mnie"?

      5) Czy zauważasz jakieś podobieństwa w wybieranych przez ciebie ubraniach (np motywy kwiatowe, duże dekolty, więcej sukienek niż spodni, motywy charakterystyczne dla konkretnej dekady)?

      6) Jeśli miałabyś wybrać swoją ikonę - inspirację, kogo byś wybrała?

      7) Jakie trzy elementy ubrania (postaraj się opisać je jak najbardziej dokładnie) wybrałabyś na spędzenie idealnego według ciebie weekendu?

      8) Jakie ubranie najpełniej wyraziłoby Twoją osobowość ?


      Te pytania to wstęp. Reszta przyjdzie sama, ale krótka refleksja nad tym co naprawdę lubisz, zaowocuje bardziej świadomymi no i oczywiście bardziej przyjemnymi zakupami. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „O co chodzi z tym "własnym stylem" ? ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 czerwca 2013 21:39
  • środa, 08 maja 2013
    • Znów za rok matura....

      Komunie komuniami, ale to dwa ostatnie dni są dla mnie wizualnie najbardziej bolesne. Matury wystartowały a wraz z nimi przekrój gustów współczesnych nastolatek. Wystarczy przejechać się rano kilkoma autobusami i metrem by zauważyć, że mamy dwie grupy maturzystek. Pierwsza to psychofanki Zary, druga udaje, że maturę ma zupełnie gdzieś i nie robi to na nich najmniejszego wrażenia. Tym sposobem po ulicach biegają biało - czarne sobowtóry sobowtórów i nonszalancko roznegliżowane punkówy. Na palcach jednej ręki można policzyć dziewczyny ubrane modnie, odpowiednio do wieku i, co najważniejsze, odpowiednio do sytuacji. Mini, dekolty, prześwitujące bluzki, legginsy i workowate torby po prostu nie pasują. Przykre jest to, że młode dziewczyny, choć większość z nich zarzeka się, że na modzie się zna, w rzeczywistości nie ma o tym bladego pojęcia.

      

      

       

      

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stylistka.3
      Czas publikacji:
      środa, 08 maja 2013 23:49
  • poniedziałek, 15 kwietnia 2013